Piotr S. Wajda informuje: 

Złoto gotowe na znaczącą rewaluację: Deutsche Bank stawia prognozę na poziomie 8000 USD.

Podczas gdy rządzący podmiotami UE ze względów finansowo-indywidualnych korzyści wolą debatować o funduszach specjalnych, obronnych, neutralności klimatycznej, konstytucyjnych zmianach i pakietach długu o wartości setek miliardów euro, na globalnych rynkach finansowych dokonuje się epokowy wstrząs – niemal bezgłośnie, ale tym bardziej doniosły.
Żółty metal, który pokolenia spekulantów i hordy polityków wyśmiewały jako rzekomy relikt minionych epok, jest gotowy na nowo ukształtować fundamenty międzynarodowego systemu monetarnego.
Nawet Deutsche Bank, niekoniecznie znany jako zagorzały zwolennik złota, w niedawnym obliczeniu modelowym przedstawia scenariusz, który jeszcze kilka lat temu – gdy ja prognozowałem wzrost cen złota do 10.000 USD w ciągu kolejnej dekady – brzmiał-by jak szalona spekulacja „dla niektórych” frankfurckich bankierów: 8000 dolarów amerykańskich za uncję w ciągu pięciu lat podaje swoją prognozę Deutsche Bank.

Powolna śmierć i dominacja dolara

Liczby mówią same za siebie. Podczas gdy na początku XXI wieku udział dolara amerykańskiego w globalnych rezerwach walutowych wynosił ponad 60%, obecnie skurczył się do około 40%. Ta erozja nie nastąpiła z dnia na dzień, ale jej tempo drastycznie przyspieszyło od czasu zachodnich sankcji wobec Rosji i rosnącej fragmentacji geopolitycznej. Z kolei banki centralne na całym świecie zwiększyły swoje rezerwy złota o ponad 225 milionów uncji od czasu kryzysu finansowego w 2008 roku – to historyczny krok, którego etapy przez te lata można było regularnie śledzić za pośrednictwem moich newsletterów oraz książek – wykraczający daleko poza tradycyjną dywersyfikację.

Cicha rewolucja rynków wschodzących

Regionalny rozkład popytu na złoto jest szczególnie wymowny. Nie tylko zwykli podejrzani, tacy jak Chiny, Rosja, Indie czy Turcja, wypełniają swoje skarbce fizycznym metalem szlachetnym. Deutsche Bank wyraźnie wskazuje na nowych graczy: Kazachstan, Arabia Saudyjska, Katar, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie są teraz po stronie kupujących. To geograficzne rozszerzenie popytu tworzy zaskakująco solidne podstawy, zdolne do amortyzacji krótkoterminowych turbulencji rynkowych, lub, – o czym pisze i mówię od kilkunastu lat -, jest fundamentem przygotowanym do wprowadzenia nowych zasad monetarno-rozliczeniowych.
„Kto by pomyślał”, że kraje, które kiedyś chętnie korzystały z zachodnich produktów inżynierii finansowej, będą teraz systematycznie wycofywać się z tego patologicznego systemu?

Geopolityka jako siła napędowa – a nie spekulacja

Badanie przeprowadzone w zeszłym roku przez Światową Radę Złota jednoznacznie wskazało motywy banków centralnych: niepewność geopolityczna i gospodarcza były głównym powodem zakupu złota. Tłumacząc to na język bezstronnego obserwatora: podmioty państwowe coraz bardziej tracą zaufanie do zdominowanego przez Zachód systemu finansowego i szukają schronienia w aktywach, które nie stanowią dla nikogo obciążenia. Kto mógłby ich winić, skoro przejęcie rosyjskich rezerw walutowych wyraźnie podważyło wiarygodność zachodnich obietnic finansowych?

Scenariusz Deutsche Banku na poziomie 8000 dolarów

Model koncepcyjny Deutsche Banku – wyraźnie niebędący oficjalną prognozą cenową, jak podkreślają – zakłada zmianę udziału złota w światowych rezerwach banków centralnych z obecnego poziomu około 30% do 40%. Gdyby ten scenariusz się zmaterializował, obliczoną konsekwencją byłby wzrost ceny złota do 8000 dolarów za uncję w ciągu pięciu lat, – lub wyrażając się z większym zrozumieniem językiem znawców materii: zakłada się światową inflację rzędu ponad 400% na kolejne 5 lat, ponieważ to nie złoto drożeje, tylko środki płatnicze tracą na wartości siły nabywczej – czego cena złota jest jedynie wymiernym wskaźnikiem.
Kwota 8000 USD może niektórych przyprawić o zawrót głowy, ale w kontekście historycznego spadku siły nabywczej walut papierowych wydaje się znacznie mniej spektakularna, niż mogłoby się początkowo wydawać, lub co można było już conajmniej dekadę temu stwierdzić oraz co wynika z logicznej sensowności dotyczącej stabilnego fundamentu systemu finansowo-monetarnego.

Obecna zmienność – brak przełomu w trendzie

Ostatnie zmiany cen pokazują, że nawet rynek o stabilnym wsparciu strukturalnym ma swoje chwile wytchnienia. Chociaż złoto zyskało prawie 8 procent od początku tego roku, konflikt zbrojny między USA a Iranem wywołał znaczną presję sprzedaży. Około dwie trzecie zysków zgromadzonych od rekordowego poziomu w styczniu musiało zostać skorygowane. Jednak każdy, kto uważa, że ​​to początek końca hossy na rynku złota, będzie musiał raz kolejny stwierdzić, jak bardzo się myli. Takie korekty nie są wyjątkiem, lecz regułą. A dla świadomych inwestorów stawiających na budowę stabilnych rezerw w celu osiągnięcia świętego spokoju – regularnym bonusem w trakcie regularnych zakupów.

Co to wszystko oznacza dla inwestorów?

Podczas gdy politycy, ze swoim chciwym szaleństwem napędzanym długiem utrwalają inflację i obciążają kolejne pokolenia spłatą odsetek wraz z długiem nie do spłacenia – za cenę wszystkiego co posiadają, świat fundamentalnych i niezmiennych zasad fizycznej ekonomi od zawsze funkcjonuje według innych zasad.
Stopniowa dedolaryzacja nie jest chwilową modą, – o czym ja piszę w moich artykułach i pozycjach książkowych od 17 lat -, lecz wyrazem fundamentalnej utraty zaufania do systemu pieniądza fiducjarnego.
W tym otoczeniu fizyczne złoto wraz z pozostałymi kruszcami o strategicznym dla światowego systemu finansowego oraz światowej gospodarki znaczeniu, odzyskuje jakość nawet w świadomości tych, którzy jej nie posiadali lub zatracili.
Jakość, która była deprecjonowana przez dekady: niezniszczalnego, neutralnego środka przechowywania wartości, którego nie da się zdewaluować większością parlamentarną ani drukarką banku centralnego.
Nic więc dziwnego, że coraz więcej prywatnych inwestorów idzie w ślady banków centralnych i inwestuje (niestety jedynie) znaczną część swoich aktywów w fizyczne metale szlachetne…, choć i w tym przypadku nadal należy stwierdzić zdecydowany brak pełnego zrozumienia różnicy pomiędzy systemami inżynierii finansowej vs. fizycznej ekonomii.
Nawet szeroko zdywersyfikowany portfel aktywów, w którym złoto i srebro stanowić będą solidne „uzupełnienie”, po łagodnym, i niemal niezauważalnym wdrożeniu restartu nowego sytemu monetarno rozliczeniowego, okaże się jedynie umniejszoną o wartość fizycznych kruszców stratą z całości plonów życia w warunkach strukturalnej dewaluacji walut, dzięki ślepej wierze w obietnice polityczne oraz w to, co robi większość.
W historii ludzkości większość jeszcze nigdy nie miała racji. Dlatego większość należy do mniejszości.
Wszystkim czytelnikom życzę odwagi do inności oraz do Własności.
Ponieważ tyle Wolności, ile Własności.
Oddany Prawdziwym Wartościom